Według powszechnie figurującej definicji jedzenie jest po prostu paliwem dającym człowiekowi niezbędną do pokonywania codziennych trudności energię. Należy jednak zwrócić uwagę na to jak bardzo absorbującym wątkiem temat odżywiania stał się w mediach, psychologii, medycynie i naszym codziennym życiu. Liczba diet osiągnie niedługo ilość istniejących produktów spożywczych, bo dietetycy wciąż prześcigają się nowatorskimi pomysłami na temat łączenia pokarmów, jedzenia w określonych godzinach, ćwiczeń fizycznych czy tzw. przyspieszaczy przetwarzania kalorii w energię. Prosta jak do tej pory czynność jedzenia dla wielu ludzi staje się powoli obiektem codziennej walki, przykrych doświadczeń, poczucia utraty przyjemności i kontroli. Jestem żywym przykładem nastolatki opętanej fobią stosowania diet i chciałabym się temu tematowi przyjrzeć bliżej, sięgając nawet korzeni buntu przed jedzeniem w czasach starożytnych. Co takiego dzieje się z psychiką człowieka?
Liles i Woods zajęły się rozpatrywaniem zaburzeń odżywiania już u głodujących świętych. Ich asceza stanowi doskonały przykład dążenia do doskonałości, poprzez odmawianie sobie pokarmu. Zakłada się, że kobiety, których osobowość sięgała daleko poza granice wyznaczone przez normy społeczne i czasowe pragnęły osiągnąć poprzez głodówkę wyższy stan ducha i wznieść się ponad przeciętność. Obraz kobiet niejedzących zmienił się diametralnie już w wieku XVIII kiedy to zaczęto postrzegać je jako czarnownice, osoby obdarzone nadnaturalną mocą, czyniące coś niewiarygodnego, ale także zagrożenie dla "normalnych śmiertelników". Niejedzenie było wówczas utożsamiane z opętaniem przez szatana, którego złe moce karmią dusze wybranek. Postęp sekularyzacji kultury sprawił, iż zaczęto powoli zmieniać nastawienie do głodzenia się i kobiety uważane dotąd za czarownice przeszły metamorfozę w istoty niezwykłe, budzące powszechną sensację. Koniec wieku XIX pociągnął za sobą nową formę odmawiania przyjmowania pokarmów wpisując w terminologię pracowników i ich pracodawców hasło "strajk". Niezadowoleni podwładni pragnęli poprzez odmawianie sobie jedzenia wywalczyć korzystniejsze warunki pracy i wyższe wynagrodzenia. Głodówka stała się formą szantarzui walki o lepszy byt. Dzisiejsze poglądy dalece odbiegają od pierwotnych obrazów zaburzeń odżywiania. Stało się z sprawą postępującej laicyzacji kultury europejskiej, która spowodowała zdesakralizowanie się poglądów na temat ED. Zaczął rozwijać się paradygmat medyczny. Obecnie używa się w celu sklasyfikowania zaburzenia terminu eating disorders, który łączy w sobie trzy wyszczególnione choroby - bulimię, anoreksję i obrzarstwo w zależności od objawów i podłoża powstania którejś z nich. Przeprowadzono też mnóstwo badań w celu ustalenia źródła, a także warunków sprzyjających wspomnianym zaburzeniom. Zarówno bulimiczki, jak i anorektyczki przejawiają pewne schematyczne zachowania poza obszarem odżywiania się, również ich historie z dzieciństwa można zaklasyfikować do konkretnych, powtarzających się w obu grupach dziewcząt dysfunkcji. Doskonale znane jest pojęcie Bell (1985) według, której charakterystyczne dla obu zjawisk jest dążenie do ideału, jako synonim walki o uznanie tożsamości kobiety w świecie zdominowanym przez mężczyzn. Trochę odmienne stanowisko zajmuje w tym przypadku Bynum (1987) skupiając się na aspekcie kontroli, a raczej poczuciu jej braku u kobiet dotkniętych ED. Psycholog w swoich rozważaniach sięga czasów historycznych łącząc zależność kobiet w społeczeństwie, ale również w środowisku domowym od mężczyzn. Tłumaczy pozorną kontrolę nad ciałem chęcią wyrażenia choćby w tej jednej kwestii własnej woli.
dobry psycholog gdańsk
Już literatura starożytna rozpisuje się na temat zaburzeń odżywiania i próbuje wyjaśniać ich motywację, przebieg, a także źródło powstania i tak na przykład bulimia jest postrzegana w owych rozważaniach jako choroba żołądka, a dokładniej połączenie żarłocznego głodu towarzyszącego wyczerpaniu i słabości. Literatura ta podaje definicję kynorexii, czyli utraty panowania nad żarłocznością, objadania się i prowokowania wymiotów, w celu możliwości ponownego powtarzania cyklu. Takie akty porównywano wówczas do zachowania psów. Bulimię natomiast traktowano jako nienasycony głód, ale również objaw braku energii i siły.
Bardzo obszernie psychologowie wypowiadają się na temat ED w czasach współczesnych. Pani Orbach mówi o problemie anoreksji "metafora naszych czasów", natomiast Bordo określa ciało jako wytwór kultury.
Poszukiwania przyczyn zaburzeń odżywiania wciąż trwają i budzą wiele kontrowersji. Rozpatrywane są pod kątem wielu apsektów, między innymi : czynników biologicznych, zaburzeń afektywnych oraz innych zaburzeń psychicznych występujących w rodzinach pacjentek i co ważne - w oparciu o przebieg rozwoju osobowości. Trudno się nie zgodzić, że kluczową rolę w rozwoju ED odgrywa problematyka tożsamości, obrazu siebie, poczucia autonomii i przynależności do pewnej grupy społecznej, jak również poczucia własnej wartości i sprawowania kontroli nad swoim życiem. Są to ogromne wyzwania okresu dojrzewania, którym nieodzownie towarzyszy silny lęk przed porażką, na którejś z wymienionych płaszczyzn. Przytoczę teraz fragment książki Erica-Emmanuela Schmitta pt. "Moje życie z Mozzartem", który jak mi się wydaje doskonale lustruje rozterki dorastających ludzi. "W wieku piętnastu lat czułem się zmęczony życiem. By czuć się tak starym, trzeba być z pewnością tak młodym...(...) Na co cierpi się w wieku piętnastu lat? Właśnie na to, że ma się piętnaście lat, czyli, że już nie jest się dzieckiem, a jeszcze nie jest się mężczyzną. Na to, że płyniemy środkiem rzeki, brzeg już daleko, do drugiego nie bliżej, my zaś, krztusząc się wodą, topimy się i wypływamy, walczymy z prądem całą siłą nowego ciała, które jeszcze się nie wykazało, ciała samotnego, zdławionego. (...) Zamykałem się w łazience, odkręcałem kran, by wszyscy myśleli, że się myję, i godzinami wpatrywałem się w katastrofę, która jawiła się przede mną w lustrze: oto twoje ciało, chłopcze, przyzwyczaj się, zapamiętaj, nawet jeśli wydaje ci się nie takie, jak trzeba, tylko to ciało będziesz mieć, by zrealizować wszystko, czego dokonać winien mężczyzna : biegać, uwodzić, całować, kochać...Czy starczy tego ciała? Im dłużej je badałem, tym większą miałem wątpliwość: czy byłem wyposażony w dobre narzędzie?" Zapewne może się wydawać, iż między obrazem własnego ciała postrzeganego przez młodą, dojrzewającą kobietę i takiegoż mężczyznę występuje ogromny dysonans, jednak słowa Schmitta wspominającego przeżywany w wieku piętnastu lat dramat z powodu braku tożsamości ze swoją fizycznością dowodzą, że wcale tak nie jest. Wiek dojrzewania jest okresem trudnym w przypadku obu płci, stąd też często występujący u chłopców kompleks Adonisa. Ciało zmienia się diametralnie i nie zachowuje się już tak jakbyśmy tego chcieli. Staje się jakby nieobliczalne, przez co postrzegamy je jako zagrożenie. Jest to moment największego zagrożenia, oscylacji pomiędzy pragnieniem pozostania dzieckiem i poczuciem obowiązku dorośnięcia zgodnie z naturalnym rytmem jaki wyznacza nasz organizm. Jest to również okres, w którym rodzice powinni się mieć na baczności i pomóc młodym ludziom wkroczyć w wiek dorosłości. Niestety bardzo często zdarza się, że młodzież wynosi z domu rodzinnego bardzo negatywne pojęcie o świecie dorosłych. Podobną hipotezę psychobiologiczną wysnuł Crisp (1980) stwierdzając, że anoreksja psychiczna stanowi sposób na zatrzymanie procesu dojrzewania.
Dosyć odmienne, a zarazem ciekawe zdanie wyraża Hildy Brush. Według niej anoreksja i bulimia mają silny związek z zaburzonym pojęciem własnego JA. Źródłem tych chorób jest wg. Brush nieprawidłowe przejście procesu separacji/indywiduacji, które przypada na okres trzech lat. Potrzeby matki są wtedy projektowane na dziecko, które popada w dezorientację. Jego sygnały nie są przez dorosłych odczytywane, bądź po prostu są lekceważone. Działa to na zasadzie warunkowania klasycznego. Przedstawiłabym ten schemat następująco : potrzeba dziecka - kierowanie potrzeby do matki - lekceważenie potrzeby dziecka - zaspokojenie przez matkę jej własnej potrzeby odnośnie dziecka i w rezultacie zaprogramowanie dziecka na spełnianie potrzeb matki, a niedostrzeganie swoich własnych.
dobry terapeuta gdańsk
Do tej pory rozważałam problem anoreksji, bulimii i obżarstwa w kontekście pewnej grupy zaburzeń, natomiast chciałabym teraz przyjrzeć się każdemu z nich z osobna. Według Humphrey (1994) symptomatycznymi cechami rodzin anorektyczek są sztywność i zależność. Nie dezawuując ram rodzinnych powiedzielibyśmy "rodzina z zasadami", jednak przyglądając się bliżej dostrzec można ogromną dysfunkcję w podporządkowywaniu sobie domowników przez jednego lub obojga rodziców. Pasują tutaj doskonale słowa Sartre'go "W wolności jesteśmy autorami samych siebie", pytanie natomiast - czyim tworem jesteśmy żyjąc na uwięzi. Dziecko uczy się sprawowania kontroli jako cechy dominującej, dającej poczucie bezpieczeństwa i siłę, budującej relacje interpersonalne i w końcu intrapsychiczne. Ta niezdrowa atmosfera ciągłego napięcia i chęć spełnienia wyznaczonych odgórnie oczekiwań w połączeniu z brakiem akceptacji zmian zachodzących w ciele młodego człowieka mogą przerodzić się w zaburzenia odżywiania. Ważne jest też to jak dużą uwagę rodzina przywiązuje do wyglądu zewnętrznego, jak często w kierunku osób otyłych padają z ich strony uszczypliwe komentarze i jakie preferencje wykazuje ojciec względem kobiecego ciała. "Córeczki tatusia" bardzo często w okresie dojrzewania doświadczają niezrozumiałego poczucia odrzucenia przez ojców, dla których do tej pory były oczkami w głowie. Dzieje się tak dlatego, że mężczyzna zauważający zmiany rozwojowe córki zaczyna się bronić przed jej seksualnością. Jest to lęk przed uwiedzeniem, dyskomfort wynikający z naturalnych procesów rozwoju seksualnego, niestety bardzo często niesamowicie krzywdzący dla dziewczynki i prowokujący zachowania autodestrukcyjne takie jak anoreksja, która jest swoistym aktem regresji.
Sprawa wygląda nieco inaczej przy charakterystyce bulimii, którą definiuje się często jako "hambre alma" , czyli głodna dusza. Dla relacji pacjentek z bulimią charakterystyczny jest chaos, konfliktowość, brak granic, a tym samym jakiegokolwiek poczucia bezpieczeństwa. Są to osoby zagubione, działające bardzo często w amoku, obarczone ogromnymi wyrzutami sumienia. Według mnie schemat aktu bulimicznego można porównać do wynagrodzenia sobie straty, bądź po prostu pewnych deficytów uczuciowych, z powodu, którego chory odczuwa następnie ogromne wyrzuty sumienia. Jedzenie w tym przypadku traktowane jest jako namiastka miłości. Dużą rolę w genezie powstawania bulimii przypisuje się matkom. Reich i Cierpka (1997) charakteryzują je jako osoby pasywne, egoistyczne i zaniedbujące córki emocjonalnie. Ten schemat przypomina kobietę pochodzącą z rodziny alkoholowej - zachowującą się jak niedojrzałe dziecko, zagubioną w świecie, próbującą zintegrować własne części osobowości, niezdolną do okazywania uczuć w obawie przed odrzuceniem. Takie zachowanie sprawia, iż dziecko samo próbuje wyregulować własne życie emocjonalne,a pustkę, którą odczuwa stara się zapełnić jedzeniem. W końcu to matka jest żywicielką już od pierwszych chwil życia, więc jeżeli, któraś z czynności fizjologicznych może być przypisana emocjonalnej stymulacji to jest to właśnie jedzenie.
Niewątpliwie zgadzam się ze wszystkimi wyżej wymienionymi hipotezami, chciałabym jednak dodać do nich również moją własną. Uważam, iż zaburzenia odżywiania i tutaj zarówno anoreksja, bulimia jak i obżarstwo należą do zachowań autodestrukcyjnych. Śmiało mogłabym powiedzieć tu o samookaleczaniu w każdym z trzech przypadków. Wydaje mi się, że kobieta, której potrzeba bliskości, przynależności do struktury rodzinnej, poczucia własnej, autonomicznej wartości nie została w tych kwestiach zaspokojona w dzieciństwie, czyli jej rozwój nie był prawidłowo stymulowany przez rodziców ma ogromne deficyty o podłożu emocjonalnym. Posunęłabym się nawet dalej stwierdzając, że człowiek jest pewnego rodzaju automatem, który, aby funkcjonować prawidłowo musi posiadać niezbędne do tego osprzętowanie. Technik wykonując jakąś maszynę musi pamiętać o wszystkich niezbędnych częściach, a przede wszystkim o odpowiednim ich połączeniu. Wystarczy brak niewielkiego elementu, aby maszyna nie działała prawidłowo. Odmowa działania jest dla wykonawcy sygnałem, że podczas jej budowania coś przebiegło nieprawidłowo i aby ten błąd naprawić należy wykryć wadę i ją usunąć poprzez ponowne zintegrowanie odpowiednich elementów z całością. Jest to pewnego rodzaju regresja. Kobiety poprzez zaburzenia odżywiania komunikują "wadliwość" pewnych elementów swojej osobowości. Jest to sygnał, że w okresie dzieciństwa, bądź adolescencji rozwój nie przebiegł prawidłowo, a tym samym kobieta doznała krzywdy. Psychika człowieka jest jednym wielkim pamiętnikiem, który zapisuje wszystkie zdarzenia wciąż do nich powracając w postaci nieuświadomionych działań. To tak jak zacięcie taśmy na kasecie wideo - nie obejrzymy filmu w całości dopóki nie naprawimy zaistniałego w jednym miejscu błędu. ED są wołaniem kobiet o pomoc. Okaleczaniem własnego ciała, bo niejednokrotnie tylko takie posunięcie sprawia, że ktoś zaczyna je dostrzegać i się nimi opiekować. To tak jakby mówiły "mamo, tato zobaczcie jaka jestem chora, czuję się jak mała dziewczynka, zajmijcie się mną". Bardzo często chore kobiety po raz pierwszy w takich przypadkach skupiają na sobie uwagę rodziców, o którą walczyły w dzieciństwie, a której nie udało im się zaspokoić. Wygłodzone, bądź skatowane aktami bulimicznymi ciało w pewnym momencie przestaje już należeć do tych kobiet. Jest przedmiotem manipulacji czyimiś uczuciami, wycieńczonym do tego stopnia, że potrzebuje opieki zupełnie jak małe dziecko. Kobieta wraca do kołyski, aby w końcu zaspokoić zaistniałe we wczesnych latach dziecięcych deficyty. Teraz to ona i jej choroba są najważniejsze. Myślę, że wiele kobiet cierpiących na anoreksję i bulimię mogłoby się ze mną niezgodzić i stwierdzić, że choroby były przez nie ukrywane, więc w żaden sposób nie mogłyby posłużyć jako narzędzie manipulacji uczuciami najbliższych. Nie twierdzę, że jest ona celem samym w sobie jaki obiera sobie dziewczyna drastycznie zmieniająca przyzwyczajenia żywieniowe. Powiedziałabym raczej, że jest to krzyk naszego wewnętrznego dziecka, zupełnie przez wiele kobiet nieuświadomiony. Dążenie do perfekcji.